Typy Kibbe

Znamy typy kolorystyczne oraz ich rodzaje. Jednak zróżnicowanie naszego wyglądu nie ogranicza się tylko do kolorystyki. Różnimy się wzrostem, strukturą kości, budową ciała, rysami twarzy. Nasze oczy mają rozmaity kształt i rozstaw. Nos nosowi, usta ustom nie równe. Wysoka osoba może mieć krótkie proporcjonalnie kończyny, niska zaś długie. Wszystko zależy od tego jaką mieszanką genów zostaliśmy obdarowani. Warto poznać nie tylko kolorystyczny typ urody. Ubieranie się w stosowne barwy to nie wszystko. Równie ważne są fasony, tkaniny, desenie oraz odpowiednie zestawienia kolorystyczne, zarówno w garderobie jak i w dodatkach. Kompozycja musi pasować do całości – kolorystyki, twarzy, figury. Wizaż i stylizacja muszą na równi uwzględniać nasze kolory i kształty.

Tym razem mamy nie dwanaście a trzynaście typów urody. Każdy z nich może być zarówno Wiosną, Latem, Jesienią, jak i Zimą. Wyróżniamy pięć głównych grup – Dramatic, Romantic, Classic, Natural i Gamine. Dp typów głównych dołącza osiem podtypów – Soft Dramatic, Theatrical Romantic, Soft Classic, Dramatic Classic, Soft Natural, Flamboyant Natural, Soft Gamine i Flamboyant Gamine.

Przy poszczególnych rodzajach urody zasadniczą rolę odgrywa wpływ pierwiastka męskiego Yang oraz żeńskiego Yin. Na zdjęciach zamieszczonych poniżej, przy każdym typie urody zamieściłam, stworzony przeze mnie kod Yang/Yin. Proszę zwrócić uwagę na kolejność występowania danego pierwiastka oraz na jego moc, oznaczoną plusami. Kod doskonale obrazuje oddziaływanie pierwiastków, męskiego i żeńskiego, na dany typ urody.

  1. DRAMATIC  zobacz opis
  2. SOFT DRAMATIC  zobacz opis
  3. ROMANTIC zobacz opis
  4. THEATRICAL ROMANTIC zobacz opis
  5. CLASSIC zobacz opis
  6. DRAMATIC CLASSIC  zobacz opis
  7. SOFT CLASSIC zobacz opis
  8. NATURAL zobacz opis
  9. FLAMBOYANT NATURAL zobacz opis
  10. SOFT NATURAL zobacz opis
  11. GAMINE zobacz opis
  12. FLAMBOYANT GAMINE zobacz opis
  13. SOFT GAMINE zobacz opis

 

typ urody Dramatic

typ urody Soft Dramatic

typ urody Romantic

typ urody Theatrical Romantic

typ urody Classic

typ urody Dramatic Classic

typ urody Soft Classic

typ urody Natural

typ urody Flamboyant Natural

typ urody Soft Natural

typ urody Gamine

typ urody Falmboyant Gamine

typ urody Soft Gamine


PINTEREST TABLICE – LINKI

 
Celebrytki i celebryci zdiagnozowani przez Olgę BrylińskąLINK

Women by Olga BrylińskaLINK DO TABLICY NA PINTEREŚCIE

 

Test niezbędny do rozszyfrowania typu urody znajduje się pod tym linkiem – TEST
W kolejnych wpisach szczegółowe omówienie fizjonomicznych rodzajów kobiecej urody.

WPIS ARCHIWALNY

W odniesieniu do moich najnowszych metod diagnozowania, niektóre informacje zawarte w jego treści oraz w komentarzach mogą być nieaktualne. Na dzień dzisiejszy pracuję i analizuję głownie w oparciu o stworzoną przeze mnie typologię Ethereal.
 
Stylizacje zamieszczone na Pintereście oraz strona z diagnozami (ETHEREALOWE DIAGNOZY) są bieżącymi i świeżymi źródłami informacji.

Share:

2 504 komentarzy

  1. Hajnowski SD KE + GE + KarE + KrE/ FN + BE 20 grudnia, 2020 o 21:22 Odpowiedz

    Marg, te zdjęcie z kokardą na bluzce, pierwsze bodajże. ..ona wygląda super , zmieniam zdanie Gemine.

    • Eliza 22 grudnia, 2020 o 12:36

      Na pewno Classic. W sensie, tu makijaż musi być harmonijny. Przy opisie typu jest nawet przykład Amy Adams – akcent na oczy vs. akcent na usta. Chyba, że mówimy o całościowo mocnym makijażu, ale to musiałby być mocno wzmocniony Etherealami Klasyk.

    • Iza 22 grudnia, 2020 o 12:59

      Podobno z Kibbe to SC, gdzieś czytałam, że u tego typu sprawdza się makijaż delikatnie rozświetlający oko. Ale z komentarzy użytkowników wynika, że typ Kibbe odpowiada za sylwetke i fasony, a ethereale za twarz i taką aurę. Z Ethereali to świetlisty i słoneczny nie lubi mocnego makijażu oczu.

    • Moderator - lothlorien 22 grudnia, 2020 o 20:26

      Nie, SC to również harmonia, nie można powiedzieć, że nie lubi akcentu na oczy.

    • Eryka 22 grudnia, 2020 o 19:15

      Wydaje mi się, że TR i FN najbardziej podchodzą pod tę kategorię (akcent na usta, nie oczy), ale nie będzie się to tyczyć wszystkich przedstawicielek. Delikatny makijaż oczu nikomu nie zaszkodzi. Niektórym FN mocna szminka może służyć za cały makijaż. Jeżeli zaś chodzi o to, którym typom w ogóle wyrazisty makijaż nie pasuje (nieważne czy akcent na oczy, usta, czy jedno i drugie), tu wiele zależy od Ethereali, głównie obecności Świetlistego.

    • Zośka 23 grudnia, 2020 o 02:19

      Dziękuję za odpowiedzi 😊 Jeśli mam wybierać oczy a usta, to zdecydowanie wole akcent na usta, przy czym też raczej stonowane róże, matowe, ale myślę że to kwestia typu kolorystycznego. Za makijażem oczu nie przepadam, nawet często rezygnuję z maskary (ponoć must have każdej kobiety 😁), niekoniecznie rezygnując w tym samym czasie z podkreślenia ust i zastanawiam się czy jest to jakaś cecha charakterystyczna któryś z typowo kibbe / etherealii

    • Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 23 grudnia, 2020 o 09:26

      DC musi mieć oko zrownowazone z ustami, ostatecznie przejdzie akcent na usta (przychodzi mi na myśl M.Różczka/, z akcentem na oczy gorzej. Przynajmniej u mnie tak jest, twarz mam dużo bardziej C niż D.
      Ostatnio w jakims filmiku na yt uslyszalam, że czarny tusz i czarny eyeliner ucieszy każdą kobietę. No jestem dowodem na to, ze nie kazdą 😊 Nawet moj facet zauważył , kiedy pomalowałam oczy czarnym tuszem i zapytał, co tak wieczorowo. Sądzę, że to brak Karmazynu, ktory POWINIEN byc w bazie DC albo duzo IE. Przedziwne to wszystko.

    • Zośka 23 grudnia, 2020 o 15:49

      A to ja też zdecydowanie nie ucieszyłabym się z takiego prezentu 😂 Eyeliner przytłacza mnie, a maskarę mam granatową, generalnie moim czarnym jest właśnie granat i ciemny brąz 😊

    • Basia SG(Baś A R I)Kry Sy, LSm 23 grudnia, 2020 o 18:48

      Mam identycznie i też jeszcze nie odkryłam co za tym stoi. 😉 Mam od Olgi zielone światło dla czerwonej szminki i wiem że to u mnie kwestia Basniowego Retro kierującego w stronę TR, ale co odpowiada za niechęć do mocnego makijażu oczu – nie wiem. Cienie toleruję tylko nude (połysk, nawet mocny, jest ok), rzęsy mogą być czarne ale nie mogą być ciężkie. Delikatna, graficzna kreska (żadnych smoky, nic nie rozcierać, nigdy!) wygląda ładnie (ale na co dzień mi się nie chce jej malować – ta kreska to też pewnie aura TR) – poza tym nie przejdzie nic. Miałam pomysł, że może za to odpowiadać Alabaster – ale on chyba lubi wyraziste rzęsy – ale może nie lubi kolorych cieni? Rozkminiam też, że to może być kwestia moich małych jak na SG oczu, i jasnej kolorystyki – trzeba uważać, żeby nie przeciążyć. 😉

    • Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 23 grudnia, 2020 o 21:25

      Zośka, witaj w klubie. Tusz brazowy, choć nikt by nie domyslil sie, że to brąz, bo na moich oczach wygląda wyraziście. Kredka khaki albo brazowa. Ostatnio zaczelam uzywac cieni, ale na szczęście pracuję w maseczce i przylbicy,bo efekty bywają porażające. To co jest określane na yt jako makijaż dzienny, to u mnie bylby juz nawet nie wieczorowy tylko sceniczny.
      Basiu, nie wiem, co u Ciebie odpowiada, u mnie na pewno nie jest to jasna kolorystyka, ja jestem Ciepła Wiosną, ale nie jestem jasna, mam jasnobrazowe wlosy, ciemne gęste brwi, zielono-brazowe oczy. Może cera?

    • Zośka 24 grudnia, 2020 o 00:06

      Arwena, u mnie też wszyscy się dziwią, że to granatowy tusz, choć dla mnie różnica jest zauważalna, czarny jest zbyt kontrastowy i ciężki. Podobnie sprawa wygląda u mnie z brwiami. Jakakolwiek ingerencja daje groteskowy efekt, nawet ultra delikatne “zagęszczenie” ich kredką, bez zaznaczania konturu. Natomiast narzekać nie mogę, bo mam naturalnie gęste i wyraźne, rzęsy podobnie – są całkiem długie i ciemne. Co do makijaży z yt to zgadzam się w 100% 😁 Dzienny to dla mnie co najmniej wieczorowy 😂 a z analizy kolorystycznej wychodzi mi stonowane lato, przy czym lepiej wyglądam w ciemnych kolorach, mimo baaaardzo baldej cery i jasnych zielono-szarych oczu, za to włosy brązowe, no i oprawa oczu też ciemna

    • Zośka 25 grudnia, 2020 o 15:10

      Aga, też używam podkładu mineralnego 😊 miałam parę podejść z fluidem, ale raz że te drogeryjne były za ciemne albo różowe (jestem blada, ale mam żółte tony), a dwa że ta gęsta lepka formuła mi kompletnie nie pasuje 😔 Arwena, tusz mam od Max Factora 😊 Basiu, nakładam tylko jedną warstwę i też gimnastykuję się i macham tą szczoteczką żeby były ładnie rozdzielone 😁 Był moment że pomagałam sobie drugą, czystą szczoteczką, ale teraz mam już wypracowane na tyle, że bez niej osiągam zadowalający efekt 😄 często też podkreślam same końcówki, czubkiem szczoteczki trzymając bardziej pionowo, delikatnie podkreślam 😊 Chociaż w makijażu wieczorowym lubię mocniej podkreślić rzęsy, ale nadal bez smoky czy eyelinera. Jeśli chodzi o cienie to neutralne i matowe raczej. Bronzer vs róż to też róż wybieram, ale na co dzień nie używam. Również wesołych świąt życzę 😇🎄

    • Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 25 grudnia, 2020 o 21:00

      Ja lubię rzęsy mocno wytuszowane, w sensie pogrubione i wydłużone, ale bardzo precyzyjnie rozdzielone. Brąz sprawia, że wyglada to naturalnie. Czasem uzywam nawet 4 tuszy na raz, aby taki efekt osiagnac. Ostatnio mam Revival od Max Factora i daje mi to wszystko sam jeden. Na dolne rzęsy nakladam brazowy wodoodporny, bo mam wrażliwe oczy, ktore mi łzawią. Kreska delikatna albo mocniejsza na wieczor i tyle.
      Ostatnio kupilam kilka palet cieni z zamiarem nauczenia się makijazu oczu, ale coś widzę, że to po prostu nie dla mnie. Brązera dotąd nie uzywalam, jakoś nie było potrzeby konturowania twarzy, ktora jest klasycznie owalna. Ostatnio jakiś nabylam, ale niespecjalnie mi się sprawdza. Lubię za to koralowe róże.
      Minerałów używalam 8 lat i były to cudowne czasy. Niestety, teraz trochę zmienilam pielegnację, robię zimą retinolowe kuracje, ktore przesuszają skorę, niezbyt się to zgrywa z minerałami. 2 dni temu zrobilam makijaż z moich mineralkowych zapasów, z ktorymi trudno mi się rozstac /w moim pudle są takie, ktorych juz nie ma na rynku od lat- np.Lumiere, Blusche/ i przypomnialo mi się, jakie są wyjątkowe.

    • Ania TR 26 grudnia, 2020 o 18:19

      Ciekawe jest to co piszecie. U mnie graficzne kreski wyglądają źle, jakoś nienaturalnie. Na dzień używam kredki do oczu i delikatnie ją rozcieram palcem, a sama kredka jest poprowadzona jak najbliżej linii rzęs. Na wieczór eyeliner ale tylko żelowy – jest bardziej „miękki” a mniej graficzny właśnie. W dodatku bez jasnego połyskującego cienia czuję się jak niepomalowana 😁

  2. Hajnowski SD KE + GE + KarE + KrE/ FN + BE 22 grudnia, 2020 o 11:55 Odpowiedz

    Myślę że zrównoważone typy jak np classic ,dramatic classic ( wszystko w równowadze) czy Natural , FN

    • Purple rain DC(SE+FE)ŚE+BaśE 30 grudnia, 2020 o 23:34

      Ciekawe, równowaga u classików? ja ust prawie nie tykam. Podkreślam delikatnie kreską i tuszem, cień raczej naturalny, no takie lekkie przeciemnienie po bokach. Na usta to błyszczyk co najwyżej. Nie dobrze u mnie podkreślanie ust wygląda,
      Mam raczej większe oczy to je podkreślam ale małe niestety usta, że jedynie naturalne kolory jakoś wyglądają odcienie beży. Podkład tyle o ile, coś tam maznę. 5min mi to zajmuje. Wszelkie próby innych kolorów na ustach niezadawalające, a powiększanie jakimiś kredkami to wygląda dziwnie na mojej twarzy.

  3. Aga SG/KarE+GE+WE/DW 24 grudnia, 2020 o 10:39 Odpowiedz

    Za makijaż częściowo odpowiadają Ethereale- ja bym obstawiala, że makijaż w wersji Francuskiej (czerwone usta ale do tego delikatny makijaż oczu) albo Mahoniowej (chyba w opisie galerii tego Ethereala jest mowa, że lubi mocne usta) ale tutaj musialyby się wypowiedzieć osoby, u których te Ethereale są dominujące w twarzy i odpowiadaja za makijaż. Bo u mnie nie, więc pomysł czysto teoretyczny

    U mnie czarny tusz (i to nie delikatnie rozdzielający tylko full wypas pogrubiajacy i dramatyczny) i czarny eyeliner to podstawowy makijaż dzienny 😁 jestem DW z GE i Karmazynem i wyglądam w takim makijażu całkowicie naturalnie. Cienie lubię i też używam, generalnie z makijazem oka mogę mocno poszalec 😊😊 Natomiast za makijaż twarzy musi u mnie odpowiadać Alabaster, bo krem i podkład mineralny to wszystko czego mi trzeba. Do tego choćby odrobina różu wydobywa mi takiego Alabastra, że mogłabym się dokleic do kolażu Olgi. Nie znoszę ciężkiego podkładu dlugozastygającego i warstw typu baza podklad puder bronzer…

    Basiu, może duet Kryształ i Syreni? Są delikatne i lubią połysk i elegancję 🙂

    • Basia SG(Baś A R I)Kry Sy, LSm 25 grudnia, 2020 o 13:41

      Arweno, Zosiu, a jak u Was z ilością tuszu i optymalną intensywnością tuszowania? Tusz w pasujących kolorach możecie nakładać mocniej, czy też musicie uważać żeby nie przesadzić? U mnie ilość tuszu jest absolutnie kluczowa – nie może być go dużo. Rzęsy muszą być idealnie rozdzielone, pogrubienie im nie służy, nadmierne wydłużenie również nie. W ogóle nie jestem w stanie umalować się samym tuszem, muszę go od razu po nałożeniu wymodelować i zebrać nadmiar szczoteczką. 😀 Aga, nie wpadłam na Kryształ i Syrenkę, ale tak, ma to sens 🙂 cienie u mnie to pewnie byłaby bardziej Syrenka, czysty Kryształ pewnie wolałby bardziej klasyczne nakładanie cienia z dopracowanym cieniowaniem kilku odcieni, a Syrence wystarczy połyskująca tafla nakładana palcem. Za to perfekcyjnie rozczesane rzęsy to może być sprawka Kryształka. 🙂 Mam identycznie z różem – robi magię z Alabastrem 😀 ale ja potrzebuję jednak kryjącego podkladu, nie wygląda u mnie ciężko, a daje efekt dopracowanego makijażu (to też może być Kryształ.) Bazy również nie używam, bronzer to najgorsze zło świata. 😀 Ale masz fajnie mogąc szaleć z oczami, mocne oko z rzęsami do nieba jest bardzo SG. Jeszcze jak tęczówki są ciemne to już w ogóle Bambi. 🙂 BTW Dziewczyny – Wesołych Świąt! 🙂

    • luci 25 grudnia, 2020 o 16:28

      Basiu, mam podobne zjawiska z makijażem. Unikam pogrubiających tuszy do rzęs. U mnie to wygląda nie jak pogrubienie tylko oblepione czymś rzęsy. Potrzebuję dokładnie tego co opisujesz: rzęsy idealnie rozdzielone, niewielka ilość tuszu. Mam dodatkowe szczoteczki do rozczesywania rzęs i zbierania z nich nadmiaru tuszu. Czarna kreska nad okiem tak, ale żadnego rozcierania, bo od razu jest niechluj. Cienie na powiece również nie bardzo. Generalnie w makijażu TR stawia się w pierwszym rzędzie na usta, w drugim na rzęsy i kreskę, niekoniecznie zaś na cienie, ale mi się wydaje że ja wyglądam w cieniach szczególnie niekorzystnie. Kolorowe to w ogóle absurd. Ostatecznie mogę zrobić takie cienie w brązach rodem z FE (ze względu na mój mocny FE), ale wymaga to strasznej precyzji i dużo dużo utrwalacza. Mam coś takiego, że jak obsypie mi się choćby troszeczkę cienia, to natychmiast wygląda jak rozmazany, wczorajszy makijaż a ja nabieram zmęczonego wyglądu albo po prostu jakbym się czymś wybrudziła. 😉 Najprędzej mogę dać trochę różu albo różowego rozświetlacza na górną powiekę, co wygląda korzystnie. W ogóle róż jest w porządku, a bronzer nie. 🙂

      W swoim makijażu dostrzegam kilka tendencji. Z jeden strony to jest GE (paleta), z drugiej pewna graficzność makijażu gdzie elementy takie jak usta czy oczy są wyraźnie wyodrębnione (FE), bardzo ostrożne, rozcieńczone stosowanie podkładów, pudrów ( ŚwiE), oraz coś takiego co mi się najprędzej kojarzy z AE – podkreślanie jasności i nieskazitelności cery, upodobanie do ładu, klarowności w makijażu.

    • Basia SG(Baś A R I)Kry Sy, LSm 25 grudnia, 2020 o 21:30

      Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie tusze reklamowane są jako dające ekstremalne cośtam (długość, grubość, mega czerń) czy wręcz wszystko w jednym i efekt sztucznych rzęs – jakby było to zawsze atutem, a nie zawsze jest. Nie spotkałam się jeszcze z tuszem reklamowanym jako “nude”, a skusiłabym się. 😉
      Luci – dokładnie! Roztarta kreska i nawet lekko sklejone rzęsy dają u mnie wrażenie brudu na twarzy. Takie oko w stylu SN (na odpowiedniej twarzy uwodzicielskie, tajemnicze, zamglone i dymne) to jest u mnie niechlujny dramat. Dodatkowo, ja w ogóle nie maluję dolnej powieki, ani cieniem ani tuszem, aplikuję tylko połyskującą kredkę na linii rzęs, bo wszystko inne położone w tamtym miejscu wygląda jak rozmazany makijaż, odbiera spojrzeniu świeżość i zmniejsza mi oczy.
      Z cerą też mam podobnie – podkreślanie jej jasności, gładkości jest super ważne – ale ja nie mam krztyny Świetlika i fluidy mi nie straszne 😀 więc korzystam. Nie czuję, żeby jakoś tłumiły Alabaster – no ale też nie kładę tego podkładu jakiejś tony, więc może działam w granicach tolerancji. 😉

      Ciekawe jest też to, że również potrzebuję tej graficznosci oczu i ust, a Francuza nie posiadam – może to jakieś przebłyski z drugiej bazy SG? Ale zastanawiam się też czy ta graficzność, czystość makijażu (przy jednoczesnym zachowaniu jego delikatności, yinowosci), nie jest po prostu TR, a mnie się dostało po aurze. 😉

    • Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 26 grudnia, 2020 o 08:44

      Basiu, mam tusz Alterra z Rossmana, jest bardzo naturalny, może by Ci odpowiadal. Nie sugeruj się napisanym Volume czy jakos tak na nim, bo naprawdę daje tylko trochę koloru, bardzo ładnie rozczesuje no i skład zdrowy. Moze wyprobuj.

    • Aga SG/GE+KarE+WE/DW 26 grudnia, 2020 o 09:26

      Basiu, luci ja też to mam – graficzna kreska eyelinerem obowiązkowo, roztarta, czy choćby kredką wygląda o wiele gorzej, cienie muszą być perfekcyjnie rozblendowane – nie przypisywałam jednak tego żadnemu E, chociaż mam Karmazyn wysoko. Moim zdaniem to po prostu działanie yang, którego SG ma przecież całkiem sporo, a i TR ma swój plusik po tej stronie.

    • Moderator - lothlorien 26 grudnia, 2020 o 11:32

      Dla mnie graficzna kreska to również Różany. Nie dam głowy, że to prawidłowa interpretacja, ale styl pin-up to przecież RE.

    • Basia SG(Baś A R I)Kry Sy, LSm 26 grudnia, 2020 o 19:29

      Dzięki Arweno! Jak tylko będzie można ściągnąć maseczki zainteresuję się Alterrą. 🙂 Na ten moment używam tuszu wodoodpornego albo nie używam go wcale, bo strasznie mi się oddech skrapla na rzęsach nad maseczką. 😉

      Aniu, czyli jednak pewnie ta graficzność nie koniecznie jest TR. 🙂 Trop z Różanym, w przypadku delikatnej kreski pewnie wydelikaconym, to może być to. Albo generalnie mieszanka czegoś yangowego (dramaticowy, ostry yang), czegoś delikatnego (jeśli ważne jest żeby kreska mimo graficzność była subtelna), i czegoś lubiącego ład i porządek (brak tolerancji roztarć) daje taki efekt i kilka różnych mieszanek E mogłoby działać podobnie. 😉

    • luci 26 grudnia, 2020 o 19:36

      Basiu, ojej mam podobnie z dolną powieką. Kretka w tym miejscu przynosi mi w ogólnym rozrachunku więcej szkody niż pożytku. Dolnych rzęs nie maluję nigdy. Mam je bardzo długie i pomalowane wyglądają dziwnie. Ogólnie intrygująca sprawa z tymi rzęsami. Jest tak jak mówisz, długie, grube rzęsy są przedstawianie jako atut sam w sobie. W moim przypadku pogrubiania i wydłużanie rzęs tylko niepotrzebnie obciąża oko. Raz przykleiłam sobie rzęsy sztuczne i to dopiero była porażka. 😀

      Być może jest tak jak piszesz i ta graficzność w makijażu to po prostu pierwiastek dramatyczny w typie TR, choć jak patrzę na celebrytki TR-ki, to one jednak tolerują więcej cieniowania, przenikania w makijażu niż to jest u mnie.

      Aga, u mnie kredka jest w sam raz jeśli wodoodporna i dobrze zatemperowana. Eyeliner wypada zbyt dosadnie. Za mało tego głębszego yangu u mnie, jak sądzę. 😉

      Lothlorien, no tak, jest jeszcze różany. On chyba może też odpowiadać za profity z używania różu, różane rumieńce?

    • Moderator - lothlorien 26 grudnia, 2020 o 20:50

      Luci, pewnie tak 😀 Chociaż u mnie róż na policzkach wydobywa bardziej Alabastra, tzn po prostu laleczkę. Pewnie to indywidualna sprawa, jak ze wszystkim, zresztą AE i RE mają wspólną bazę.

    • Siyah SN/SSu (KE+SyE+WE) KryE 29 grudnia, 2020 o 20:08

      U mnie graficzna kreska eyelinerem + kilka warstw tuszu to makijaż codzienny, w którym wyglądam neutralnie. W którymś z poprzednich wątków pytałam o brązowy tusz i eyeliner – otóż kupiłam sobie taki zestaw, w dość jasnych (!) tonacjach brązu, po nałożeniu na oko mimo średniej/dość jasnej oprawy SSu jest… nie do odróżnienia od czarnych odpowiedników. Nie jest delikatniejszy, ciekawszy ani naturalniejszy, tylko identycznie czarny 😀

      Z makijażem oka trudno mi przesadzić, ale to chyba przez wietrzny. W mocnym smoky wyglądam i czuję się normalnie, roztarty pod oczami wczorajszy makijaż też w pewnym stopniu wygląda jakby był zrobiony celowo :p ogólnie chyba nic nie robi na mnie efektu wow, bo wszystko (oczywiście w obrębie wskazań z analizy) wygląda zwykło i naturalnie. A w zaleceniach miałam właśnie jaskółkę jako makijaż na co dzień, i jeśli nie jest to jaskółka w rozmiarze starożytnych Egipcjan, nic się złego nie dzieje.

      Za to usta mogą być kwestią dość kontrowersyjną – dzięki romansowi z grupą C zauważyłam, że muszę malować się w proporcjach C, czyli oczy=usta. Bez ust czuję, że w makijażu SN czegoś mi brakuje – mam zupełnie blade, wręcz bezbarwne, średniej wielkości, które znikają gdy oko jest podkreślone.

      Natomiast trudno mi się przełamać do konturów i róży, kupiłam sobie zestaw do konturowania, tylko się trochę boję, czy to wyjdzie naturalnie i czy nie będzie przesady, skoro już na co dzień mam mocniejsze oko + podkreślone usta.

      Niemniej – bez oczu nie da rady (i tak chyba ma większość typów?), bez ust jest akceptowalnie ale szału nie ma – mimo grupy N która teoretycznie tu ma najluźniej z zaleceniami, a kontury traktuję jako wyzwanie na Nowy Rok 😉

  4. Zośka 27 grudnia, 2020 o 00:44 Odpowiedz

    U mnie dolna powieka też musi być czysta, żadnych kredek ani cieni. Chyba najłatwiej będzie ocenić jak popróbuje z makijażem oczu i porobię sobie zdjęcia do obiektywnej oceny. Kreska zrobiona kredką czy cieniem to lepszy pomysł niż eyeliner, ale i tak daje bardziej wrażenie niechlujstwa makijażowego 😕

  5. feliciam 28 grudnia, 2020 o 13:27 Odpowiedz

    Wg. mnie, w kresce zrobionej eyelinerem najbardziej naturalnie wygląda grupa Gamine oraz Soft Dramatic. Chyba wynika to z faktu, że pierwiastki yin i yang wymieszane ze sobą w ekstremalnej formie (u SD to jest yin , ale też go widać) dają ten efekt wyrazistych rysów i często dużych wypukłych oczu, na których daje się poprowadzić grubą, wyraźną kreskę zakończoną jaskółką.
    TR to raczej nie jest graficzność, ten typ ma tylko lekki dramatyczny rys, który co prawda bardzo modyfikuje romantyczną fizjonomię, ale jednak nie wyostrza mocno rysów twarzy. Chyba dlatego temu typowi lepiej służą długie gęste rzęsy i więcej cieniowania.

  6. feliciam 28 grudnia, 2020 o 13:41 Odpowiedz

    Zośka – powiedziałam, że czysty Natural, ale dla tego typu ogólnie nie sprawdza się “przemalowanie” i zbytnie eksperymenty, za to trzymanie się kolorystyki najbardziej zbliżonej do naturalnej (mało widoczny makijaż oka, szminka w kolorze jak najbardziej zbliżonym na naturalnej czerwieni wargowej, itp.)

  7. feliciam 28 grudnia, 2020 o 15:53 Odpowiedz

    luci – a jak sprawdza się u Ciebie rozświetlacz? Ja jestem zdania, że TR lepiej służy rozświetlanie twarzy i odrobina różu, za to konturowanie na co dzień można sobie generalnie odpuścić. TR ma delikatną strukturę kości, wyraźna ostrość w makijażu będzie wyglądać przesadnie. TR ma chyba też dość głęboko osadzone oczy, tak, że nic dziwnego, że cieniami do powiek na tak łatwo wymodelować kształt oka. Do tego trzeba mieć już gruntowną wiedzę teoretyczną.
    Ten schemat makijażu wydaje mi się, wręcz w punkt dla TR:
    https://s3.amazonaws.com/rose.vero/wp-content/uploads/2013/12/01182920/maquillage-retro.jpg
    Ciekawa jestem, czy mając wysoko Karmazynowy, dałoby się też ulepić coś na wzór makijażu gotyckiego, ale wtedy trzeba by go było mocno zmodyfikować.

    • luci 28 grudnia, 2020 o 20:12

      Felicjam, rozświetlacz jest ok, choć oczywiście nie mogę z nim przesadzić, bo jednak jestem ciemnym typem kolorystycznym. Co do oczu to zgadzam się z Tobą. Moje akurat są chyba trochę gaminowe dzięki dodatkowym pierwiastkom, ale tak czy siak to są oczy nieco w tle. Do tego TR mają często te oczy wąsko rozstawione, ogólnie twarz zwęża sie w okolicach skroni, co nie zachęca do szaleństw z cieniami. 🙂

      Makijaż, który zalinkowałaś chyba generalnie tak. U mnie jest mniej przeciągnięcia w kresce i mocniejsze zaznaczenie brwi (jednak karmazyn żąda tej daniny). Od zawsze też nakładałam róż na tz. modłę azjatycką tj okrągły rumieniec z przodu policzka. Ciężko znaleźć dobre zdjęcia ale najprędzej cos takiego: https://4.bp.blogspot.com/-8NSy8nZU_t4/UjHP9QznZrI/AAAAAAAADA4/dngXzp9gBpw/s1600/6803338_L1.jpg

      Nie wiem jaki konkretnie rodzaj gotyckiego makijażu masz na myśli (zdjęcie?). Makijaż a la Morticia/ Vampira sprawdzi się u mnie w ramach charakteryzacji na Halloween, ale tak normalnie nie przejdzie, bo efekt jest bardzo dosłowny, subkulturowy. 😉

  8. feliciam 28 grudnia, 2020 o 21:48 Odpowiedz

    luci – a jesteś Zimą czy Jesienią?
    Co do makijażu do gotyckiej stylizacji (o ile oczywiście ktoś lubi) to bym widziała po prostu jako bardzo jasną cerę, karminowe usta na pierwszym planie oraz wzmocnione brwi, ciut “teatralniejszy” efekt niż na tym zdjęciu:
    https://i.imgur.com/e7A5wlN.jpg
    Z twarzami TR-ek zauważyłam, że zazwyczaj mają trójkątny kształt, a mimo to nie jest trójkąt o ostrych kątach 🙂

  9. Rusha 29 grudnia, 2020 o 22:57 Odpowiedz

    Hej hej, ja tu może zostawię nazwisko Matilda de Angelis. Ciekawość mnie zżera jakim typem może być? Pewna jestem, że uroda bardzo gwiezdna i przepięknie jej w wieczorowej odsłonie <3 czy możliwe jest by była SN? SC? TR?

    • Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 30 grudnia, 2020 o 14:39

      Przypomina mi z twarzy naszego aktora Piotra Glowackiego 😃 Tez mi wieje grupą G.

  10. feliciam 30 grudnia, 2020 o 14:01 Odpowiedz

    Rusha – twarz wydaje mi się mocno gaminowa. Nie wygląda mi na typ z przewagą yin, natomiast widać kontrast między yin a yang – wąskie oczy vs. pełne usta. Natomiast Gwiezdna może być z całą pewnością:
    https://i.pinimg.com/originals/72/51/90/7251900712764349bf0d84dbc7d0058d.jpg
    https://external-preview.redd.it/5oDQuM3CeuqhH1-dpo7ovg-DfmUZmVTREDYSFJz5C98.jpg?auto=webp&s=3c5fc71ef7c80393700a1bf0d5a734d88b64b8fa
    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRel1Ziaz1HguB_Ric99dpV-uRCghtOo2Tz0A&usqp=CAU

  11. Zośka 30 grudnia, 2020 o 14:05 Odpowiedz

    Feliciam, naturalem bankowo nie jestem, nie ten wzrost, nie ta budowa 😁 Oczy rzeczywiście mam raczej głębiej osadzone, ale nie mam opadającej powieki, nos prosty, więc też nie naturalowy. Sugerując się opisem budowy ciała i twarzy rzeczywiście ten theatrical romantic brzmi dobrze, ale jak oglądam przedstawicielki to jakoś nie mogę tam dopasować swojej urody. Również zalecenia jakoś nie pasują mi. Zdecydowanie bardziej mi leżą grupy classic. Przedziałek od zawsze mam na środku, grzywka to pomyłka (co ciekawe jak ścięłam parę lat temu to mi mówili, że wyglądam jak Dakota Johnson 😂), ubieram się raczej minimalistycznie, więc widzę się gdzieś tam. Aczkolwiek może być to też kwestia ehtereali 🤷🏻‍♀

  12. feliciam 30 grudnia, 2020 o 14:29 Odpowiedz

    luci – no bo to jest raczej makijaż dla Prawdziwej, albo nawet Czystej Zimy 🙂 Zawsze trzeba patrzeć na całokształt, ten odcień szminki jest bardzo ostry i intensywny na tle całości. I o to zresztą tu chodzi, o pewne przerysowanie. Kolory Głębokiej Zimy są ciemne, ale same w sobie nie są jaskrawe. Jak popatrzysz na odcienie czerwonego z palety, to nie wydają się jakieś “bijące po oczach”. Jak to ktoś ładnie określił, nawet jasne kolory wyglądają, jakby “stały w cieniu”.
    https://i.pinimg.com/564x/7b/35/2e/7b352ef6ef845b5855c58405f7c1266b.jpg
    https://i.pinimg.com/564x/4c/e4/bd/4ce4bdad574740fb846924057db72fdf.jpg
    Tę czerwień widziałabym jaką właściwą dla Głębokiej Zimy: ciemna, raczej chłodnawa i raczej czysta:
    https://i.pinimg.com/564x/56/ec/39/56ec3947a367c5ea8e15aa0223718e62.jpg

  13. feliciam 30 grudnia, 2020 o 16:34 Odpowiedz

    Co do makijażu Głębokiej Zimy i zarazem typu TR jeszcze ogólnie – tak jak już mówiłam, nie widzę takiej osoby z wyraźną plamą bronzera na twarzy – kości policzkowe u TR-ek mimo lekkiego wyostrzenia wciąż są delikatne, więc bronzer, jeśli już ma być, to taki, by nie było go na pierwszy rzut oka widać. U Zim generalnie wyrazisty kolor na twarzy powinien być widać – najlepiej i najbezpieczniej, kiedy kolor różu i szminki są zbliżone do siebie. Czerwona szminka poza tym ma to do siebie, że bardzo “wysysa” kolor z twarzy, więc szczególnie musi być podparta odrobiną różu.

  14. Zośka 30 grudnia, 2020 o 17:48 Odpowiedz

    Feliciam pewnie tak, temat jest dość ciekawy generalnie 😊 Mnie też zastanawia wątek dotyczący cech osobowości, czy rzeczywiście można wyróżnić jakiś zestaw cech charakterystycznych dla danego typu? 🤔

  15. feliciam 30 grudnia, 2020 o 18:54 Odpowiedz

    Zośka – tu to już będzie wróżenie z fusów, bo typologia Ethereali jest oparta na wrażeniu, jakie dana osoba na nas wywiera. Gwiezdna osoba na pewno kojarzy mi się z kobiecą aurą, eleganckim chodem i sposobem bycia, a także wysławiania się. Oczywiście nie jest powiedziane, że na pewno tak będzie, ale jednak takich cech ja bym się spodziewała.

  16. Hajnowski SD KE + GE + KarE + KrE/ FN + BE 2 stycznia, 2021 o 16:32 Odpowiedz

    Feliciam zgadzam się z kreską u SD, u mnie kreska na górze oka i pomalowane górne rzesy wyglądają niczym naturalne. Dlatego rozważam permanentny na górnej powiece + laminowanie lub delikatne przedluzanie rzęs.
    Szczęśliwego Nowego Roku!😊

  17. feliciam 2 stycznia, 2021 o 17:49 Odpowiedz

    Hajnowski SD – dziękuję i wzajemnie!
    U czystego D już nie tak bardzo z kolei – zauważyłam to u siebie. Dramatic często ma opadające kąciki oczu, więc kreskę z wyraźną jaskółką nie da się za bardzo poprowadzić, a w każdym razie nie wygląda to naturalnie. Dużo lepiej wygląda smokey o ostrych, nierozmytych krawędziach, niewyciągane poza naturalny kształt oka. Z kolei ciemna kredka na linii wodnej oka wygląda bardzo dobrze i wbrew pozorom, wcale nie pomniejsza oka.
    Kreskę daje się zrobić, ale powinna być cieńsza i blisko linii rzęs, podobnie jak u Dramatic Classic – przynajmniej tak wynika z moich obserwacji:
    https://i.pinimg.com/564x/96/da/bb/96dabb669e90b23be391b3a6a040e15d.jpg
    W mocniejszej wersji u obu typów widziałabym coś takiego:
    https://i.pinimg.com/564x/99/92/e5/9992e533a2b7a32ff86e5bdf5703211d.jpg
    SD i D dzieli niby tylko budowa ciała, ale jednak ta obecność yin robi różnicę, bo kształt oczu u obu typów jest już zupełnie inny.

  18. Zośka 3 stycznia, 2021 o 00:28 Odpowiedz

    Feliciam, właśnie o coś takiego mi chodziło, może nie o cechy jako takie, tylko o aurę, niezbyt precyzyjnie się wyraziłam 😅

  19. Laurel TR (GE + RE + KarE+ KryE) + EEHiszp. 16 stycznia, 2021 o 09:32 Odpowiedz

    Dziewczyny, zastanawiam się nad jedną rzeczą.

    Czy w dawnych czasach było więcej przedstawicielek typów z przewagą Yin-u? Chodzi mi o to, że w latach 40′, 50′ dominowała moda i kobiety R, TR, SD, SG były bardziej widoczne. Czy to po prostu tylko kwestia tego, że kiedyś była taka “moda” i kobiety z grupy Dramatic, Gamine, Classic po prostu dostosowywały się do tego?
    Co o tym myślicie? Czy teraz nastąpiła ewolucja w budowie damskich ciał i kobiety są bardziej Yang?

    • Moderator - lothlorien 16 stycznia, 2021 o 15:11

      To tylko moja obserwacja niepodparta badaniami, ale wydaje mi się, że z czasem kobiety stały się bardziej Yang – mniej lub bardziej. Jesteśmy wyższe, troszkę bardziej potężne, mamy szersze talie niż kobiety kilkadziesiąt lat temu. Myślę, że współczesna dieta ma w tym trochę swój udział. Natomiast nie wiem jak to się ma do ilości konkretnych typów Kibbe teraz vs wcześniej, bo sylwetka i szkielet to jedno, aura to drugie. Mamy wiele przykładów “nietypowych” sylwetek wśród nas.

      Natomiast jeśli panuje konkretna moda, to chyba naturalną koleją rzeczy jest, że typy wpisujące się z automatu w tę modę stają się bardziej widoczne, przez co może się wydawać, że tych typów bazowych jest więcej.

    • Eryka 16 stycznia, 2021 o 16:04

      Dominowały w mediach, bo takie były kanony urody, jak pisze lothlorien. Co do reszty wątpię, by liczba przedstawicielek określonych typów w obrębie swojej grupy etnicznej się zmieniała. Raczej przedstawicielki typów yang były bardziej kobiece (niższe, z szerszymi biodrami i węższą talią) niż typów yin powszechne. Młode kobiety były bardziej wysportowane, ale szybciej też traciły młodzieńczą sylwetkę ze względu na średnią wieku, w którym zakładało się rodzinę i liczbę urodzonych dzieci. Dieta na 100% ma wpływ, ale pewnych ograniczeń się nie przeskoczy: większość zdiagnozowanych przez Olgę kobiet R jest wysoka i niemal każda ma 170 cm, ale tę barierę przekroczyła tylko Adele (niedużo i trzeba pamiętać, że była otyła w młodości, co musiało mieć negatywny wpływ na hormony). Sądzę, że to świadczy o tym, że rodzimy się z pewnym typem, a reszta zależy od naszego rozwoju, środowiska.
      U typów z wyższym poziomem yang wygląda to trochę inaczej. Na przykładzie C można porównać urodzoną w 1911 Jean Harlow (155 cm wzrostu) i w 1979 Rosamund Pike (175 cm). Tak samo piękne twarze i wyrównany poziom yin/yang, ale w pierwszym przypadku sylwetka jest kobieca i wysportowana, w drugim przede wszystkim wysportowana. To jednak nie czyni z Pike D ani N, a Harlow nie była R nawet na dzisiejsze standardy.

    • Moderator - Jonathan 16 stycznia, 2021 o 20:09

      Dzisiejsza moda mnie przeraża, strach pomyśleć co będzie za kilka/naście lat, coraz więcej odkleja się od rzeczywistości. Trzeba mieć naprawdę psychikę ze stali aby nie ulec zachciance w byciu ‘więcej’, ‘bardziej’, ‘mocniej’. Poprawki, spoko, czemu nie? Jak ktoś lubi.. ale to jest smutne, jak ktoś totalnie odbiega od siebie, niektóre zmiany są już nieodwracalne.

      Przeglądając dzisiaj pudelka, trafiłem na ‘metamorfozę’:
      https://v.wpimg.pl/MjAyMTAxYgsgGztnbgNvHmNDbz0oWmFINFt3dm5PdV45Vis9LR0_DzEWYzMzDT0LNgljJC1XLBooVjtlbhwkGTEVLC1uHSAIJB1iMnRJfV94Sy55dxkvWmxNeGN2VSwOJRpgMnNLeAt2GyhkdhovSDw

      A tu stare zdjęcie:
      https://obcas.pl/wp-content/uploads/2020/05/95369548_165630911465225_572063750105530567_n-COLLAGE-884×600.jpg

    • Ines SN 17 stycznia, 2021 o 17:44

      Odnośnie tej ,,mody” na nieakceptowanie siebie to zauważyłam, ze często TR nie akceptują swoich nosów, właściwie to grupa N tez (,,za szeroki”).
      Mam tez noestety bardzo dużo przykładów z bliskiego otoczenia kobiet, które nie akceptują kryształowych, wąskich ust i je powiększają,co często wyglada wulgarnie lub po prostu nie pasuje do twarzy .. to wrecz plaga. Nawet nie wiem jak się zachować w związku z tym,mówić wooow,spoko masz lekarza/kosmetyczkę? 😀 w Polsce i celebrytki i aktorki wyglądają coraz mniej zdrowo,coraz chudziej i sztuczniej, coraz bardziej instagramowo. Moje koleżanki (póki co)poprzestają na ustach i doczepianych rzęsach w stylu SG,ale widzę ze z wiekiem chcą zmieniać coraz więcej. Smutne bardzo. Ciężko zaakceptować upływ czasu w takim chorym pędzie za …filtrami na instagramie? Ideałem, który i tak dla każdego będzie chociaż trochę inny i który przeciez nie istnieje? Chore czasy. Staram się ostatnio nawet nie oglądać butików internetowych,bo jakaś plagą są tragicznie sztuczne modelki w nich… Zamawiając te ubrania niestety wspieram ten trend i pokazuję popyt na niego.

    • Moderator - Jonathan 17 stycznia, 2021 o 20:43

      Właśnie, te usta często też wyglądają na spuchnięte, jeżeli dziewczyna jest bez make-upu, filtrów i całego ‘glam’, lub teraz też czasem chłopak.
      Niestety przez takie zabiegi bez szerszego przemyślenia sprawiają, że dużo osób traci swoją unikatową charakterność.

      Małe i wąskie usta kojarzą mi się tak niewinnie, te bardziej zarysowane tak już zadziornie.
      Kiedyś ludzie potrafili wzbudzać podziw całym sobą, (czasem nawet chwytać za serce), właśnie z tymi swoimi ‘niedoskonałościami’. Może nie było idealnie, ale było to prawdziwe a teraz to wszystko takie… puste.

    • Eryka 17 stycznia, 2021 o 18:28

      Ciekawa jestem, jak wyglądają takie osoby, gdy sytuacja finansowa przestaje im pozwalać na regularny botoks i wypełniacze. Ponoć coś tam się rozpuszcza, ale na pewno nie wszystko po tak agresywnych metamorfozach.

    • Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 18 stycznia, 2021 o 11:10

      A ja sie w pelni zgadzam z Inez. Też mnie bardzo smuci to, co się dzieje zwlaszcza wśród mlodych kobiet. O ile jestem w stanie zrozumiec pragnienie wiecznej młodości, sama jestem po 40tce i wiem, że pogodzenie z oznakami uplywajacego czasu w wyglądzie latwe nie jest, o tyle niestety wśród osob, które znam, a z racji zawodu znam ich wiele, zabiegi inwazyjne stosują nie te starsze ale bardzo czesto mlode kobiety niebędące w stanie zaakceptować swojego wyglądu lub kierujace się, jak to napisaliscie, modą, unifikujacą i niestety w mojej ocenie oszpecajacą, przynajmniej w moich lokalnych realiach.

    • Moderator - lothlorien 18 stycznia, 2021 o 13:41

      Ja po prostu nie uważam, że to jest wina tych osób, że podążają za tą modą zmieniania w sobie wszystkiego. Są ludzie, którzy są wrażliwi na takie rzeczy bardziej niż inni. To raczej robota ludzi i systemów, którzy wytwarzają takie a nie inne standardy piękna, potrzeby oraz lęki, i jak widać trafia to na podatny grunt. Może nie jesteśmy kompletnie bezwolni, ale nie każdy ma tyle samoświadomości, żeby przestać wystawiać się na pewne obrazy w internecie/social mediach. Temat rzeka, ostatecznie nie mi oceniać.

    • Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 18 stycznia, 2021 o 14:12

      Loth, zgadzam się, dlatego mnie smuci, a nie złosci czy śmieszy. Bardziej niż zabiegi wskazana by byla psychoterapia, budowanie poczucia wlasnej wartości, dostrzegania swoich mocnych stron.
      Eryko, bardzo ciekawe i trafne spostrzezenia /gdzies tam ponizej, bo zagubilam sie juz w dodawaniu komentarzy/.

  20. Purple rain DC(SE+FE)ŚE+BaśE 16 stycznia, 2021 o 11:10 Odpowiedz

    Myślę,że to, że rośniemy zmienia nasze szkielety. Kiedyś kobiety były też niższe, bardziej jeszcze coś tam gorsetowego czy coś zakładały.Do mody pewnie też się na siłę dopasowywały. W latach 20, 30 to wszystkie po gaminkowemu się nosiły. Wcześniej wszystkie miały dorabianą talię itd. teraz jest fajnie, bo można w różnym stylu chodzić. Mamy lepiej pod tym względem.

  21. feliciam 17 stycznia, 2021 o 20:42 Odpowiedz

    Ines SN – Czy nie za bardzo się angażujesz emocjonalnie w to, co kto robi ze swoją twarzą? Myślę, że jakby nas wszystkich było stać, to też pewnie robiłybyśmy sobie zabiegi, które niektórzy mogą odebrać jako inwazyjne, zwłaszcza te z dziedziny anti-ageing. Trzeba mieć tylko wyczucie, jak daleko można się posunąć.
    Co do operacji plastycznych, trochę się zgadzam, a trochę nie. Trzeba trafić na dobrego chirurga, który będzie miał na tyle duży zmysł estetyczny, że nie zaburzy harmonii naszej twarzy. Innymi słowy, nie zmieni naszego naturalnego typu fizjonomicznego. Muszę tutaj oddać sprawiedliwość Koreańczykom, że efekty ich operacji często są naprawdę imponujące, twarze wyglądają naturalnie, a przy tym po prostu ładniej. Z naszego punktu widzenia może być to niezrozumiałe, a nawet szokujące, ale tam po prostu jest inne podejście do dbania o siebie. W każdym razie, mnie moda na operacje plastyczne nie smuci ani nie oburza, staram się widzieć pozytywne przykłady, a nie tylko koszmarki.

    • Moderator - lothlorien 17 stycznia, 2021 o 22:57

      Zgadza się, jeśli będę mogła sobie na to pozwolić, to w przyszłości będę próbowała różnych zabiegów anti-aging. 🙂 Lubię swój Ingenue, nie lubię upływu czasu, nic w tym złego.
      A że są osoby, które posuwają się z tym wszystkim za daleko… takie mamy czasy i nic z tym pojedynczo nie zrobimy. Potrzebne byłyby zmiany systemowe, które prawdopodobnie nie nastąpią, więc chyba lepiej się z tym pogodzić.

    • Eryka 18 stycznia, 2021 o 11:28

      Z kolei ja uważam za przesadę pogląd, że każdy (czy większość) inwestowałby w poprawienie wyglądu swojej twarzy, gdyby takie zabiegi stały się bardzo tanie 😉 wielu ludzi ma niezwykle kosztowne pasje, których skutkiem ubocznym jest oszpecenie czy szybsze starzenie organizmu, surwiwale, sporty wyczynowe, podróże po mocno nasłonecznionych krajach blisko równika. Po zabiegach trzeba się zregenerować, a to ludzi energicznych wykańcza psychicznie. Szukanie informacji, jak najlepiej wyglądać przez podkreślanie swoich naturalnych zalet przez dobrze dobrane kolory czy kroje to trochę co innego niż zabiegi, to wiedza, która zostaje na całe życie i z której zawsze można skorzystać.

  22. feliciam 17 stycznia, 2021 o 23:28 Odpowiedz

    Moderator – lothlorien – pytanie, czy jest sens “coś z tym robić”… To są w końcu osobiste decyzje tych ludzi. Możemy tylko edukować, mówić o potencjalnych powikłaniach, jeśli ktoś decyduje się na bardzo inwazyjny zabieg, uczyć, na czym polega harmonia twarzy w poszczególnych typach, a i tak każdy zdecyduje sam za siebie.

    • Eryka 18 stycznia, 2021 o 13:15

      Z kobiet też od razu wykreśliłabym różne typy: kobiety uduchowione i idealistyczne (nieważne, czy związane z wiarą, czy hipiski), mające “męskie” zainteresowania i podejście do życia, bardzo pragmatycznie podchodzące do spraw finansowych, bojące się powikłań, zadowolone ze swojego wyglądu albo nastawione neutralnie… Myślę, że mimo liczby kobiet z kompleksami, tylko niewielki odsetek Polek jest poważnie zainteresowana zabiegami tego rodzaju, nawet jeśli na jakimś etapie życia je rozważały. Albo po urodzeniu dziecka rezygnują, bo inaczej myślą o wydatkach. Polska to nie Ameryka, u nas też stygmatyzacja robi swoje. Choć na pewno inaczej podchodzi się do zabiegów przeciwstarzeniowych, a inaczej do zmieniających rysy twarzy 🙂 Zobaczymy, jak to będzie za parę lat, bo podejście społeczeństwa szybko się zmienia.

    • Em. (SC) 18 stycznia, 2021 o 14:15

      Ja myślę, że, tak jak wiele innych wynalazków, to co zostało stworzone w dobrym celu, po latach przyniosło zdecydowanie więcej szkody niż pożytku.
      Tak samo jak Ines angażuję się emocjonalnie, bo mnie to boli, jak bardzo te kobiety się okaleczają. I myślę, że najbardziej niebezpieczny w tym wszystkim jest efekt uzależnienia. Operujesz sobie nos, wydaje ci się, że efekt jest lepszy ( bo zgodny ze standardami), ale on już nie pasuje do całej reszty, operujesz więc coraz to kolejne części twarzy, bo wierzysz, że tu też efekt będzie „lepszy” i pasujący do już zoperowanych części twarzy – i tak bez końca.
      Można argumentować, że co nam do tego, przecież to ich twarze, jednak ta niezdrowa presja społeczna, która w sposób szczególny oddziałuje na osoby młode, to już nie jest prywatna sprawa.
      Przez pewien czas mieszkałam w Irlandii, gdzie operacje i wypełniacze są plagą, szczególnie w grupie wiekowej 18-30. Obserwowałam te metamorfozy przez które dziewczyny, szukając akceptacji siebie i otoczenia, traciły charakter, zyskiwały zaś pospolitość.
      Zaraz potem wyjechałam na Islandię. Moja szefowa wszystkim dumnie ogłaszała, że walczyła z baranem, czego efektem był złamany nos – ona sama czuła w tym swoim nowym nochalu urok. Bardzo odetchnęłam (mimo, że całym sercem kocham Irlandczyków).
      Co do Korei, to również tam wstrzykiwanie wypełniaczy na tak szeroką skalę przez osoby młode to zupełnie nowe zjawisko. Jestem bardzo ciekawa efektów za kilkadziesiąt lat, kiedy migracja twarzy będzie u nich bardziej widoczna, a wraz z nią migrować będą wypełniacze.
      Negatywnych efektów operacji nie widać tak bardzo na młodych koreańskich aktorkach, ale bardzo widać na twarzach aktorek 40+ ( i pośród wielu gwiazd k-popu, które poszły z tym za daleko.. ).
      Popatrzcie sobie na gwiazdy k-popu, a potem dla odmiany na aktorkę Moon Sook – wg mnie Moon Sook nie ma sobie równych dzięki swej naturalności właśnie!
      https://i.pinimg.com/564x/3e/b3/1d/3eb31de71e41d3241a03b827c2e6950f.jpg
      Historia pokazuje, że po każdej modzie przychodzi anty-moda. Nie bez powodu ruch „Escape the corset” pojawił się właśnie w Korei. Mam nadzieję, że za kilka-kilkanaście lat twarze zoperowane będą taką samą egzotyką jak obecnie panie z wyskubanymi brwiami czy spalone solarium.
      Jeśli chodzi o zachowanie Ingenue, to efekt jest raczej odwrotny. Każde napięcie czy wypełnienie sprawia, że twarz wygląda poważniej (twarz jest gładsza, co nie znaczy, że bardziej młodzieńcza).
      Może to kompletna bzdura, ale tak sobie myślę, że na zachowanie youthful do późnego wieku paradoksalnie większy wpływ będą miały zmarszczki wynikające z częstego śmiechu i uśmiechu? Optymizm i pogoda ducha zamiast twarzy zaciętej, wiecznie niezadowolonej lub zobojętniałej. Ja bym raczej na to stawiała. A ponadto na kremy z filtrem, zdrową dietę, dobre kosmetyki i przede wszystkim masaże twarzy (a jak wiadomo albo wypełniacze albo masaże – obydwu mieć nie można).
      Uprawiam sporty ekstremalne i włóczę się po pustyniach i tych doświadczeń (jako przedstawicielka „grupy docelowej”) nie oddałabym za żadne operacje. Mam na policzku dziurę po ospie, szramę na czole po rozbitym czole, bliznę na nosie po walce ze złodziejami, blizny na rękach po oparzeniach przy gotowaniu, od pół roku 3 linie na nadgarstku bo ratowałam kotka przed gęśmi… wolę takie „zabiegi”, które mają historię, wartość sentymentalną, niosą z sobą opowieść – nie poczuję się przez nie jak Angelina Jolie, ale przynajmniej troszkę jak Harry Potter 😉 a na pewno jak ja sama – niepowtarzalnie piękna i z pierwszymi oznakami starzenia 😉

  23. feliciam 18 stycznia, 2021 o 13:49 Odpowiedz

    Faktycznie, wrzuciłam do jednego worka i jedne i drugie. O ile operacje plastyczne rzeczywiście nie mają zbyt dobrej sławy, o tyle zabiegi z zakresu medycyny estetycznej są już całkiem popularne i gdyby większości było na nie stać, pewnie coś by sobie od czasu do czasu robiły.

  24. feliciam 18 stycznia, 2021 o 15:06 Odpowiedz

    Em. (SC) – nie zgadzam się, akurat właśnie gwiazdy K-popu są dla mnie pozytywnym przykładem twarzy zmienionych operacjami (mówię o większości, wiadomo, że zawsze znajdą się wyjątki takie jak Park Bom, która przekroczyła tę cienką granicę, chociaż w porównaniu do wielu gwiazd z Hollywood nie jest z nią tak źle).
    Tamta pani, którą zalinkowałaś jest dla mnie przykładem tego, że wyższość azjatyckich genów w zakresie przeciwstarzenia nad europejskimi, to jakiś mit. Dałabym jej nawet więcej lat niż ma. Jednocześnie tego nie wartościuję, każdy ma swoje priorytety jeśli chodzi o dbanie o siebie. U niej widocznie koreańska pielęgnacja nie znajdowała się wysoko na liście priorytetów :P. Jeśli zabrzmiałam chamsko, to przepraszam (wiem, że ocenianie czyjegoś wieku to newralgiczna sprawa), no ale tak to po prostu widzę :).
    Co do Ingenue, ja rozumiem to pojęcie jako cechy twarzy, które stwarzają wrażenie młodszej, niż by wynikało z metryki, i tyle. Może i pomagają też na dłużej zachować ją w młodzieńczym stanie, ale nic samo się nie zrobi. Zmarszczki “od śmiechu” może i będą stwarzać sympatyczne wrażenie, jednak same w sobie nie odmłodzą.

    • Eryka 18 stycznia, 2021 o 17:45

      Z ciekawości: ile dałabyś Moon Sook lat? Ma 66 według wyszukiwarki, ja bym jej dała coś koło pięćdziesięciu (ciut więcej przy pełnej mimice). Rozumiem, że postarzają ją włosy osiemdziesięciolatki?

    • Em. (SC) 18 stycznia, 2021 o 18:56

      Feliciam, porównywałam Moon Sook do gwiazd k-popu wg kryterium piękna, które tkwi w naturalności. Jeśli oceniasz piękno wg tego kto wygląda młodziej, to choćby nie wiem jak się starać, kobieta 60-letnia zawsze będzie przegrywać z 20-latkami. Ale właśnie o to chodzi, że próbuję Ci tu pokazać inną perspektywę – nie masowości, ale unikatowości.
      Szczerze polecam odczekać 30 lat i wtedy porównywać urodę Moon Sook z urodą 60-letnich dawnych gwiazd k-popu. Albo przynajmniej kilkanaście, do czasu kiedy (miejmy nadzieję) przeminie moda na estetykę k-pop i spojrzysz na zdjęcia tych twarzy z perspektywy minionej mody.
      Inna sprawa to zmiana rysów twarzy, które z wiekiem coraz bardziej „odcinają się” od zoperowanych części twarzy. Mały nosek Keiry Knightley jeszcze 15 lat temu nie raził tak bardzo jak razi dzisiaj, kiedy jej rysy stały się znacznie ostrzejsze.

  25. feliciam 18 stycznia, 2021 o 19:41 Odpowiedz

    Eryka – dałabym jej teraz mniej więcej tyle ile ma. Zresztą szacując wiek, niewiele się pomyliłam. Moim zdaniem wygląda tak, jak u nas przeciętnie wyglądają 60-cioparolatki, które przez całe życie intensywnie się opalały i nie słyszały o czymś takim jak dalekowschodnie metody pielęgnacji. Niewykluczone też, że paliła przez wiele lat.
    Nie oceniam jej urody w sensie rysów twarzy czy typu Kibbe. Po prostu mam porównanie z tymi aktorkami, które przez całe życie dbały o urodę pod kątem przeciwstarzenia, a nią, która prawdopodobnie tego nie robiła. Nie mówię, że tamte są piękne, a ona jest brzydka. Po prostu widzę, że coraz możliwości, by zachować “bezwiekowy wygląd”, są coraz większe. Oczywiście nie każdy musi z nich korzystać i wiadomo, że nie dla każdego będzie to ważne.

  26. Dorkas 18 stycznia, 2021 o 19:57 Odpowiedz

    Moon Sook, piękna naturalna kobieta, chciałabym w jej wieku tak wyglądać. Azjatyckie geny maja jednak przewagę tak samo jak afroamerykańskie, oni maja inaczej zbudowana skórę, były badania robione na ten temat.

    • Neptunka FG (Fe+ME+Kse+WE+Kar) 18 stycznia, 2021 o 21:28

      Wtrącę się w dyskusję – moim zdaniem Moon Sook wygląda bardzo dobrze jak na swój wiek bo ma zachowany owal twarzy. Też nie widzę u niej Ingenue ale ja nie utożsamiam Ingenue dosłownie z wyglądaniem młodo. Myślę, że Ingenue to coś w rodzaju słodkości, młodzieńczości w rysach twarzy. Pierwiastek, który dodaje takiego uroczego wyglądu, co oczywiście może sprawiać, że osoba jest odbierana jako młodsza, nawet ze zmarszczkami. Ma po prostu taką aurę, że wygląda trochę jak dziewczynka i to jest coś co jest w jej rysach. A osoba bez Ingenue może mieć urodę bardziej jak dojrzała kobieta, niż dziewczynka ale wciąż może wyglądać młodo bo młody wygląd to kwestia braku/słabych oznak starzenia. Zgadzam się, że to w dużej mierze kwestia genów – Azjatki z reguły wyglądają młodziej, pewnie też ochrona przeciwsłoneczna, masaże dużo bardziej popularne niż u nas mają jakieś znaczenie.

  27. feliciam 18 stycznia, 2021 o 21:37 Odpowiedz

    Neptunka FG (Fe ME Kse WE Kar) – no właśnie z tym owalem u niej to tak nie bardzo – kiedy mięsień szeroki szyi zaczyna wiotczeć, dolna część twarzy traci “podparcie”, najprościej rzecz ujmując, i tworzą się m.in. tzw. “chomiczejące” policzki. Nie jest to u niej bardzo posunięte, ale jednak to widać.

    • Eryka 19 stycznia, 2021 o 14:16

      Trudno, żeby nie było widać, skoro ma 66 lat xD “wyglądać dobrze na swój wiek” w moim rozumieniu oznacza, że wygląda się na 5-10 lat mniej i ona spełnia to kryterium. Na pewno gdyby farbowała włosy, jeszcze odjęłaby sobie lat. Powszechność farb wymusza u kobiet koloryzację przy pierwszych białych włosach i rzadko widzi się jej rówieśnice z długimi, ale siwymi włosami. Jest zadbana, schludna, smukła, ogólnie zgadzam się, że to piękna osoba o pięknym uśmiechu.

  28. Em. (SC) 19 stycznia, 2021 o 12:08 Odpowiedz

    Tak w ogóle, ta dyskusja przypomina mi koncepcję piękna wenusjańskiego vs. piękna neptunowego, którą ciekawie opisała Puro na swoim kanale yt.
    Wenus to fizyczność, która zostaje przyozdobiona (strojem, makijażem, biżuterią) w ten sposób, aby wzmocnić piękno, które już tam jest. Z fizycznych cech człowieka Wenus wydobywa to, co w nim najlepsze i to potęguje. (Czy nie przypomina to typologii Kibbe i Ethereal? 😀 )
    Natomiast Neptun to iluzja, wyidealizowana wersja rzeczywistości, piękno nie z tej Ziemi. Jest to coś, co nie istnieje w realnym świecie, przebywasz więc bardzo daleką drogę próbując to stworzyć. To jest coś takiego, jakbyśmy tworzyli sztukę – jednak ta szuka, zawsze pozostanie sztuką, a nie prawdziwym światem. Niebezpieczeństwo zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy wierzyć, że ten neptunowy wytwór istnieje naprawdę.
    Ostatnie lata to zdecydowanie tryumf Neptuna. Oglądamy świat przez filtr ekranów i sami zaczynamy marzyć o byciu dziełem sztuki (choć efekty tej “twórczości” przyrównałabym raczej do plagiatów).
    Myślę jednak, że bardzo szybko zatęsknimy za pięknem wenusjańskim. Jeśli Neptun jakoś się ostanie, to w trosce o zdrowie psychiczne odbiorców powinna im być dostarczona konkretna informacja, że to, co widzą na ekranie to filtr/operacja/modyfikacja, a nie rzeczywistość. Coś na kształt obrazu z załączoną legendą:)
    A tak na marginesie, w idealnym wirtualnym świecie marzyłby mi się też obowiązek weryfikacji i publikacji twarzy (oczywiście w wersji raw – wenusjańskiej 😀 ) przez osoby oceniające wygląd innych (czy to celebrytów czy osób prywatnych) – dla równowagi.

    • Moderator - Jonathan 19 stycznia, 2021 o 21:17

      Em! Ahh, gdyby była opcja ‘lubię to’.. 🙂 Czytasz mi głęboko w myślach..

  29. feliciam 19 stycznia, 2021 o 16:39 Odpowiedz

    Eryka – no nie zgodzę się, po raz kolejny 🙂. I to nie tylko kwestia włosów czy owalu twarzy, ale i samej cery, i nie jest to tylko kwestia zmarszczek, ale i hiperpigmentacji, utraty blasku cery, takiej “trójwymiarowości”. Kolejna rzecz to obniżony kontrast między brwiami, włosami i cerą. Komponentów “młodego” i “starego” wyglądu jest dużo i nie sprowadzają się tylko do zmarszczek. Rozumiem, że Wam się podoba, ja też uważam, że to całkiem ładna kobieta, ale biorąc to wszystko pod uwagę, zdecydowanie mogę powiedzieć, że wygląda na swój wiek.

    • Eryka 19 stycznia, 2021 o 21:02

      Dodałabym jeszcze energię, młodzieńczą aurę, która często idzie w parze ze szczupłością i specyficzną mimiką, mową ciała. I poza obiektywnymi czynnikami i wizerunkiem ta pani tym bardzo nadrabia. W klinice medycyny estetycznej nie uczą, jakie gesty są typowe dla młodzieży. Dlatego Twoje wrażenie (czynniki obiektywne) zestawione jest z głosami, że kobieta nieźle się trzyma. Po prostu nie wygląda na osobę, która na emeryturze będzie się objadać kupnymi ciastkami przed telewizorem.

    • Cat Ballou DC (KryE+WE+FE+BaE) 20 stycznia, 2021 o 16:36

      Feliciam, z Twoich wypowiedzi można wnioskować, że jesteś bardzo młodą osobą. Jak ja miałam 20 lat, to każda osoba po trzydziestce wyglądała w moich oczach staro. Też byłam bardzo krytyczna wobec innych i wobec siebie. Z wiekiem to przechodzi, na szczęście, i człowiek potrafi docenić to, że osoba dba o siebie i wygląda ładnie, mimo upływu lat. I to nie jest kwestia czy się wygląda na mniej lat, ale raczej czy się wygląda interesująco. Kiedyś znajoma mi powiedziała, że jak ktoś nie chce się zestarzeć to musi umrzeć młodo – patrz Marilyn Monroe czy księżna Diana.
      Moim zdaniem są dwie podstawowe cechy “dobrego” wyglądu – szczupła sylwetka i zadbane zęby. Resztę można w dwie godziny “zrobić” – fryzurę, paznokcie i strój.
      Parę dni temu skończyłam 57 lat i nie narzekam. 🙂 Na zdjęciu obok mam 55 lat, bez photoshopa i medycyny tzw. estetycznej.

  30. feliciam 19 stycznia, 2021 o 21:22 Odpowiedz

    Eryka – każdy widzi to, co chce widzieć, albo inaczej: kieruje się swoimi kryteriami. Ja oprócz obiektywnych cech fizycznych, nie dostrzegam Ingenue, które można rozumieć również w taki sposób, jaki Ty to opisujesz.
    Przy okazji – można dobrze się trzymać, mając 60-parę lat i wyglądając na tyle. To się nie wyklucza.

    • Eryka 19 stycznia, 2021 o 23:38

      Nie wiem, raczej włożyłabym te cechy do szufladki “Youthful” niż Ingenue, jeśli Ingenue to Innocent Youthful. Innocent to cechy twarzy, które nie muszą iść w parze z młodzieńczą aurą, przykład: osoby z silnym Alabastrowym.
      No tak, im jest się starszym, tym człowiek z natury rzeczy lepiej się trzyma na swój wiek. Stulatek albo jest w niezłej formie i dobrze się trzyma, wyglądając w dowolny sposób, albo nie żyje 😉

  31. Arwena /DC+IE,GE, FE/TSp 20 stycznia, 2021 o 09:47 Odpowiedz

    Feliciam, a Ty jestes po diagnozie u Olgi? Jakim jestes typem Kibbe? Przepraszam, jeśli pisalas, a mi umknęlo.

  32. Hajnowski SD KE + GE + KarE + KrE/ FN + BE 20 stycznia, 2021 o 16:32 Odpowiedz

    Neptunka zgadzam się z Tobą, ingenue to pewien wyraz słodkości w twarzy, młodości, witalności ale i w zachowaniu również ,rozbrajajacym śmiechu i sposobie zachowania. Jestem tego przykładem bo pomimo że nie korzystam z iskrzacego( ingenue )w ubiorze to zdecydowanie widać że go mam . I tak można sobie wyobrazić kocice SD ze rozbrajajacym ingenue. I bądź człowieku poważny w tej sytuacji😂Dodajmy jeszcze innocent w twarzy , dekikatnosci ruchu i kobieta która ma 33 lata musi nosić że sobą dowód osobisty kupując alkohol 😂 Nie powiem, w tym wieku bardzo pochlebiajace .
    Co do operacji , raczej odbierają urok niz go dodają, aczkolwiek jeśli ktoś ma duży kompleks na temat jakiejs części ciała, to ja nie mam nic przeciwko, czasem osoby wyglądają lepiej po zmniejszeniu nosa na przykład. Mysle że to musi być przemyślane i nie przesadzone . Ja osobiście raczej się na nic nie zdecyduje, wszystko jest na miejscu .

  33. feliciam 20 stycznia, 2021 o 18:09 Odpowiedz

    Cat Ballou DC (KryE+WE+FE+BaE) – wydaje mi się, że źle odbierasz moje wypowiedzi. Ja nie wartościuję wyglądu tamtej pani, nie oceniam czy to dobrze, czy źle, że wygląda na swój wiek, nie oceniam, czy efekty starzenia odbierają jej urody. Po prostu stwierdzam, że wygląda na swój wiek i to wszystko.

    • Eryka 20 stycznia, 2021 o 20:37

      Feliciam, domyślam się, że reakcja Cat Ballou wynika z tego, że Twoje wypowiedzi wydają się przeintelektualizowane. Pogląd, że ta Koreanka wygląda na mniej niż 66 lat wynika z mojego (naszego?) pierwszego wrażenia. Ty sprawiasz wrażenie, jakbyś najpierw analizowała, czy wystąpiła hiperpigmentacja albo zwiotczenie mięśni szyi przy określonej minie (nikt tak nie patrzy, chyba że ma hobby: analizowanie stopnia zniszczenia twarzy sąsiadów), a potem dopiero zastanawiała się, na jaki wiek to wskazuje. Podkreślając przy okazji wyższość obiektywnych czynników nad wizerunkiem czy mimiką, które (z mojej perspektywy) oszukują oko i przez które ludzie łatwo dają się nabrać nieadekwatnemu pierwszemu wrażeniu. Tu chodzi o język czy sposób formułowania opinii, nie o same opinie, bo uwagi masz ciekawe, niektóre są trafne i wywiązała się interesująca dyskusja. Można się też zastanowić, ile osób przy takich przypadkach zwraca uwagę na wiek wyczytany z twarzy (uważam, że niewielu, chyba że ktoś jest złośliwy :D), a ile daje się omamić zgrabną sylwetką i schludnym wizerunkiem.

  34. feliciam 20 stycznia, 2021 o 21:52 Odpowiedz

    Eryka – dziękuję 🙂
    Nie znam filmów z tamtą aktorką, więc na temat mimiki się nie wypowiem. Wypowiedziałam się również na podstawie mojego pierwszego wrażenia że zdjęcia, a nie podszytego złośliwością analizowania jej twarzy. Z drugiej strony, musiałam jakoś uzasadnić dlaczego uważam, że jej wygląd jest adekwatny do wieku, więc musiałam podać jakieś cechy jej wyglądu, które na to wskazują.
    Stwierdzenie, że brak u niej pierwiastka Ingenue, również wynikało z mojego pierwszego i następnego wrażenia. Osobiście nie w każdym przypadku jestem fanką tego pierwiastka w wyglądzie danej osoby, za to praktycznie zawsze podoba mi się pierwiastek Noble. No ale co kto lubi.

  35. Ines SN 20 stycznia, 2021 o 22:49 Odpowiedz

    Stać mnie na zabiegi medycyny estetycznej i ich nie robię. Nawet sobie tych moich kryształowych ust nie powiększę chociaż mogłabym to robić na luziku . Poza tym, od dawna ingerencje w twarz/ciało przestały być bardzo drogie patrząc na przeciętne zarobki w dużym mieście. Moje mniej zamożne koleżanki latają na powiększenie ust i botoks. Dalej, znam osobę, która powiększyła biust (kilkanaście tysięcy), a nie zaliczyłabym jej do osób zamożnych.To są przystępne ceny dla dorosłej osoby. LBardzo nie lubię wycieczek do czyjegoś portfela na podstawie tylko i wyłącznie własnych przekonań, tak żeby pasowało komuś do obrazka. Nie mam zrobionych nici w policzkach, bo mnie nie stać, tylko dlatego, ze jest to dla mnie wbrew naturze, a na codzień widuję coraz bardziej groteskowy efekt wśród równolatek. Nawet w powiększaniu ust nie umieją zachować umiaru. Najpierw są ładne i proporcjonalne, za chwile wyglądają tragicznie. Osoby ingerujące w wyglad często tracą zdrowy osąd swojego wyglądu. Ale, co kto lubi.

    • Cat Ballou DC (KryE+WE+FE+BaE) 21 stycznia, 2021 o 11:30

      Ines, bardzo podoba mi się, to co tu napisałaś. Poza tym, jesteś młoda i śliczna, co Ty miałabyś u siebie poprawiać? 🙂 Ja oczywiście też jestem przeciwna poprawianiu urody i odmładzaniu na siłę. Jeśli ktoś chce coś robić z twarzą to jego problem. Najczęściej problem, bo po kilku zabiegach wygląda się coraz sztuczniej. Po paru latach jest już gorzej niż źle. Patrzę, co ze swoimi twarzami porobiły moje równolatki i nie chcę tak wyglądać – Demi Moore, Sandra Bullock. Również przerażają mnie osoby, które bardzo krytycznie oceniają naturalne starzenie się, nie chciałabym trafić na taką kosmetyczkę czy wizażystkę. Nasza Olga wydobywa z nas piękno swoimi diagnozami i nigdy nie pozwoliłaby sobie na ocenianie typu “masz zwiotczałą szyję” czy “widzę tu repigmentację”. Ja od Olgi usłyszałam bardzo miłe i pokrzepiające opinie nt. mojego wyglądu.

    • Moderator - lothlorien 21 stycznia, 2021 o 15:40

      Operacje plastyczne i zmiana rysów twarzy to jedno. My tutaj na blogu na szczęście wiemy z czym to się wiąże. Ale nie wkładajmy całej medycyny estetycznej do jednego worka tzw. zabiegów niezgodnych z naturą.
      Medycyna estetyczna oferuje też świetne zabiegi regenerujące, usuwające zmiany skórne, mamy mezoterapie, lasery, wypełnianie doliny łez czy innych „ubytków” kwasem hialuronowym, leczenie rozstępów, zmian naczyniowych, redukcję przebarwień itd. Mamy też np. stomatologię estetyczną. Jest tego multum, a technologia jest coraz lepsza. I nie ma sensu dyskusja o tym, czy mezoterapia igłowa jest bardziej “naturalna” od kwasu hialuronowego, bo to nadal jest medycyna estetyczna, przynajmniej według tego co w swoich ofertach mają różne kliniki.
      Można ze współczesnych metod korzystać rozsądnie, z umiarem, bez uzależnienia. Jeśli ktoś w ogóle tego nie chce, to super! Tylko upraszam serdecznie o brak poczucia wyższości w stosunku do osób, które chcą z tych możliwości korzystać lub już korzystają 🙂 Niestety z większości wypowiedzi w tej dyskusji wyniosłam tylko to.

Napisz komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny. Wymagane polasą oznaczone *